Ale sajgon!

Stoję na skrzyżowaniu. Warkot silników, klaksony i ogólny harmider. Przede mną fala skuterów oraz samochodów, które muszą ustępować miejsca tym pierwszym. Nie dowierzam, gdzie jestem. Nigdy w życiu nie widziałam tylu pędzących pojazdów i nie doświadczyłam takiego chaosu. To istny…Sajgon! 🙂

 

 

Po prawie 7 godzinnym locie wraz z załogą wylądowaliśmy w Wietnamie, a dokładnie w Cho Hi Min, czyli dawnym Sajgonie. Samo miasto, Cho Hi Min, zaskoczyło mnie. Słowa harmider, chaos i oczywiście sajgon  zdecydowanie najlepiej oddadzą klimat tego miejsca. Z kolei Wietnam od zawsze kojarzył mi się z egzotyka i niedostępnością, bo nawet nie zakładałam, że znajdę się tam w najbliższej przyszłości – państwo to mogłam podziwiać w programach podróżniczych. Mimo zmęczenia nie potrafiłam ukryć radości, że uda mi się choć przez chwilę pobyć w tak odległym i fascynującym miejscu. Miałam przed sobą 48 godzin, które zamierzałam wykorzystać najlepiej jak potrafię. Ograniczenia czasowe mają to do siebie, że decyzje trzeba podejmować bardzo szybko i z takiego założenia wyszli również inni załoganci. W trzyosobowym teamie,w składzie Macedonia, Hiszpania i oczywiście Polska, ruszyliśmy na podbój delty Mekongu.

Punkt 7:30 stawiliśmy się pod hotelem, gdzie czekała na nas autobus z przewodnikiem. Nie ukrywam, że początkowo zniechęciłam się tak wczesną pobudką, w końcu dzień wolny – wystarczy, że loty wymagają ode mnie wstawania o przeróżnych porach, co skutkuje tym, że zdarza mi się iść spać o 18 i jeść śniadanie o 2 w nocy. Po drodze zabraliśmy jeszcze uczestników z innych hoteli, którzy wykupili tą samą wycieczkę i już w 10 osób skierowaliśmy się w stronę delty Mekongu. Nasz przewodnik, rodowity Wietnamczyk, był bardzo wesoły. Mówił, że dzisiejszego dnia wszyscy jesteśmy rodziną, happy family, ale tylko na ten jeden dzień, więc nie mamy o co się martwić 🙂

Nasz pierwszy przystanek to buddyjska świątynia, w której znajduje się pełno posągów Buddy. Najciekawszym według mnie był..happy Budda.

 

 

 

Następny punkt programy to sławna delta Mekongu, która stanowi dla Wietnamczyków region uprawny. Delta składa się mnóstwa kanałów i wysepek, na których znajdują się lokalne restauracyjki i sklepy z pamiątkami, czyli floating markets. To właśnie tu przyjeżdżają turyści.

 

 

Gdy dotarliśmy do łodzi, zaczęło lekko padać. Płynęliśmy krętymi kanałami, które dosłownie po brzegi były wypełnione małymi  łodziami. Podczas rejsu mieliśmy również czas na odwiedzenie różnych miejsc, m.in. farmy pszczół. Przed samym końcem wyprawy wybraliśmy się na lunch do lokalnej restauracji w delcie Mekongu.

 

 

 

Czy polecam taką wycieczkę? Zdecydowanie TAK. Wiem, że obecnie sporo osób preferuje zwiedzanie na własną rękę, a niektórzy wręcz wystrzegają się wykupywania wycieczek, to jednak taka forma podróżowania ma wiele plusów, szczególnie jeśli jesteśmy ograniczeni czasowo (#cabincrewlifestyle :P). Bardzo lubię słuchać opowieści przewodników, jest do doskonała okazja, żeby dowiedzieć się czegoś nowego na temat danego miejsca. Z takiej samej formy podróżowania skorzystałam w Grecji i w ogóle tego nie żałuję. W skrócie, formę podróżowania należy dostosować do okoliczności, w jakich się znajdujemy, tak więc typowe turystyczno-komercyjne zwiedzanie też może być OK! 🙂

Wietnam to interesujący kraj i cieszę się, że miałam szansę tam pojechać. Wiem, że bardzo mało widziałam, ale lepsze to niż nic.  Nigdy jednak nie ciągnęło mnie to Azji i ten krótki pobyt w Sajgonie utwierdził mnie w przekonaniu, że mimo tego, że Azja jest niewątpliwie niezwykła, to wolę inne miejsca, i na urlop pewnie nie wybiorę się w tamtym kierunku 🙂 Wiadomo, każdy ma inny gust i lubi inne rzeczy, dlatego też nie jestem zdziwiona, że jedna z uczestniczek wycieczki wybrała się na dwumiesięczny urlop właśnie do Azji.

  • Daria “Sonmi351” K

    Świetne zdjęcia ! <3 Szum, harmider, otaczające Cię skutery? Oj zdecydowanie tak… trzy miesiące byłam w Hanoi, więc wiem o czym mówisz 😉

    https://freakshowparadise.blogspot.co.uk/

  • Renata Więckowska

    Marzenie wielu zostało spełnione 🙂 zazdraszczam trochę :p